środa, 1 maja 2013

Rozdział 12

Oczami  Alexa
    Jessica wyszła do szkoły a my nadal siedzieliśmy w salonie. Wszyscy byliśmy zaniepokojeni całą ta sytuacją,na dodatek jestem pewien że Ministerstwo nadal nie pozwoli nam na powiedzenie prawdy mojej siostrze.
   Usłyszałem dźwięk tłuczonego szkła i uniosłem głowę żeby zobaczyć kto był sprawca tego hałasu. To tata rozwalił pięścią stolik matka położyła dłoń na jego ramieniu, pod wpływam jej dotyku zaraz się uspokoił. Położył swoją dłoń na jej delikatnie ją pomasował po czym złożył delikatny pocałunek na każdej jej kostce u ręki.
   -Przepraszam kochanie.-spuścił głowę kręcąc nią z niedowierzaniem.
   -Nic się nie stało. Aleksie...-spojrzała na mnie z oczami przepełnionymi troską i prośbą do mnie,skinąłem głową na znak że wiem o co prosi.
   -Damon co wiesz na temat Kielicha Wiecznego Życia,Miecza Umarłych i Oka Życia?
  Wziął głęboki wdech przytrzymał powietrze na chwile po czym wypuścił je ze świstem.- Co do Kielicha i Miecza istnieje jedna wersja do czego służą co do Oka są dwie. Dzięki wypiciu krwi archanioła Gabriela z Kielicha zyskuje się potężną siłę,uzyskujesz siłę fizyczna tak potężną że jednym uderzeniem możesz zniszczyć największą i najtwardszą górę.-Podrapał się po karku wypuszczając kolejny oddech ze świstem.- Osoba posiadająca Miecz jest wstanie panować nad armia umarłych,nieważne demon czy Łowca żaden umarły nie jest wstanie oprzeć się jego mocy. Natomiast co do Oka to mówi się że jest złożone z dwóch części,jedna pochodzi z Kielicha a druga z Miecza dopiero kiedy połączy się je z połówkami pozostałymi w tych przedmiotach będą ona działać. Inna historia mówi że osoba nosząca je na szyi staje się nieśmiertelna. Nie wiem która wersja jest bliższa prawdy nie istnieją prawie żadne księgi na temat tych przedmiotów.
   -Wielka wojna- Powiedział cichym głosem ojciec. Po chwili milczenia podniósł się z kanapy.- Pora powiadomić o wszystkim Ministerstwo.- Wszyscy zgodnie pokiwaliśmy głowami i skierowaliśmy się do jego gabinetu.
   Za biurkiem ojca znajdowała się mapa naszego świata, nieznanego zwykłym śmiertelnikom. Ojciec zasiadł na swoim krześle przy biurku i wcisnął guzik znajdujący się pod nim. Mapa zaczęła się unosić i powoli ukazywał się olbrzymi ekran. Rozejrzałem się po gabinecie. Ojciec siedział na fotelu zwrócony do ekranu, matka stała koło niego, ja stałem za biurkiem a koło mnie stał John a obok niego Damon. Ich ręce były splecione. Mimo że są już tak długo razem i nie raz widziałem ich razem ciągle wydaje się to dla mnie bardzo dziwne.
   -Ja zacznę mówić.- Odezwał się ojciec i nawiązał połączenie z Ministerstwem. Na ekranie pojawiło się trzech mężczyzn i jedna kobieta. Wszyscy byli w podeszłym wieku.
   -Witaj Tom. O co chodzi?- Przywitał się chłodno przewodniczący rady.
   Ojciec opowiedział wszystko to co pokazała nam Jessica z rana po czym oddał głos Damonowi. On natomiast powiedział im to wszystko co nam wcześniej w salonie oczywiści nie wspominając nic o Mieczu,Kielichu i Oku.
   -To niedorzeczne!- Krzyknął przewodniczący.- Derek nie żyje zrozumcie to w końcu!- Jego twarz przybrała kolor dojrzałego buraka, coś było nie tak, nie możliwe żeby najwyższy rangą Łowca tak łatwo dał się sprowokować.
   -Nie znaleźliśmy jego ciała więc nie mamy pewności że on nie żyje.- Pozwoliłem sobie wtrącić się w tą rozmowę.
   -Tak to prawda.- Odezwała się kobieta z rady.- Nie znaleźliśmy jego ciała ale wszystkie poszlaki na to wskazują.- Starała się załagodzić całą sytuacje, ale nie tego nas uczą od najmłodszych lat.
   -Z całym szacunkiem ale nie tego uczymy się wszyscy w szkole od najmłodszego.- Miałem ich w garści temu nie mogli zaprzeczyć.
   -Nasza córka powinna poznać całą prawdę- To była matka nigdy nie lubiła polityki i tego co wyprawia Ministerstwo.
   -Nie ona nie może znać prawdy. Jest jeszcze za wcześnie, za mało wiemy.- Nawet nie wiem kto to powiedział byłem wściekły tu chodziło o życie mojej siostry, czy oni tego nie rozumieją?
    Pozwoliłem szkoleniu przejąć nade mną władze i odezwałem się jakbyśmy rozmawiali o pogodzie.- Z całym szacunkiem ale tu chodzi o jej życie.
   -Jej życiu na razie nic nie zagraża, macie zakaz przekazania jakiejkolwiek jej informacji w tej sprawie to zostaje nadal tajemnicą. A tobie..- Przedstawiciel wskazał na Damona palcem.-... nie wolno stosować na niej żadnych czarów. Jeżeli faktycznie, choć wcale się z tym nie zgadzamy, Derek żyje nie możemy go wystraszyć.- Ekran stał się cały czarny,rozłączył się.
    -Sukinsyn się rozłączył!- walnąłem otwartą ręką w biurko.
    -Alex słownictwo!- Natychmiast odwróciłem się w strone matki i machnąłem w stronę pustego ekranu.- Masz racje źle zrobili ale nie używaj takiego słownictwa w moim domu,zrozumiałeś!- Pomachała mi przed nosem palcem wskazującym jak do małego dziecka. Kiwnąłem głową na znak że rozumiem.- Demonie nie możesz użyć czarów na Jessice co teraz?- Wszyscy spojrzeliśmy na Damona, kątem oka zauważyłem że mapa opada zasłaniając ekran.
   Uśmiechnął się cwanie.- Na Jessice nie mogę ale o domu nic nie wspomnieli.
   -Jak Ci pomóc?- "Za wszelką cenę muszę chronić swoją malutką siostrzyczkę"
   -Musicie wszyscy opuścić dom.- Spojrzałem z niedowierzaniem na Demona. "O czym on do cholery mówi."- Wiem Alex że chcesz mi pomóc, ale cisza i spokój to teraz jedyne czego potrzebuje.
   Wypuściłem powietrze z płuc, nawet nie zdawałem sobie sprawy że je wstrzymywałem.- Dobrze rozumiem.
    Opuściłem dom razem z rodzicami. John został z Damonem najlepiej wiedział jak mu pomóc. Podjechałem pod szkołę zobaczyć co z Jessicą. Miała lekcje wydawało się że wszystko w porządku. Przez pół dnia szwendałem się bez celu po okolicy próbując wszystko sobie ułożyć w głowie. Nie zwracając uwagi na to gdzie jestem i kogo mijam. "Czy Derek faktycznie żyje? Czemu przewodniczący rady tak bardzo się zdenerwował na nasze przypuszczenia że on żyje?" Na te pytanie nie potrafię znaleźć odpowiedzi. " Na dodatek ta kartka z księgi która znalazła Jessica to są straszne brednie,czemu coś takiego się na nich znajdowało? Czy Królowa próbowała coś ukryć przed tym czarodziejem?" Podrapałem się po karku w zakłopotaniu. Jest tyle pytań i żadnych odpowiedzi. Z kieszeni moich spodni zaczął wydobywać się dzwonek mojego telefonu. Wsunąłem tam rękę wyciągając go. Spojrzałem na ekran, widniał na nim napis "tata", przejechałem palcem po ekranie aby odebrać.
    -Tak?
    -Wracaj do domu musimy zająć się pewną sprawą.- Nie zdążyłem się nawet zapytać o co chodzi jak się rozłączył. Skierowałem swoje kroki natychmiast w stronę domu. Po dziesięciominutowym marszu stałem przed domem. Na podjeździe stało jakieś auto, nie wiem do kogo należy. Wszedłem do domu i skierowałem się od razu do salonu skąd dochodziły głosy. Pomiędzy kanapami stał już nowy stolik. Uśmiechnąłem się do siebie, czego można było się spodziewać innego po moich rodzicach. W pokoju znajdowali się tylko rodzice naprzeciwko których siedziało dość młode małżeństwo z synem.
    -Alex dobrze że jesteś, poznaj proszę państwa McCartney i ich syna Chada... - Ojciec wskazał ręką na osoby siedzące przed nim.- To są wilkołaki z tutejszej watahy, ich syn przy najbliższej pełni zamieni się pierwszy raz w wilkołaka chcą abyśmy byli przy tym.
    -Nie rozumiem czemu mnie wezwałeś ojcze.- Usiadłem na kanapie naprzeciwko kominka i spojrzałem na chłopaka o którym mówiono, kojarzyłem skądś jego twarz.
    -Chcę abyś był przy tym ty i Jessica.
    Zatkało mnie czy on nie zdawał sobie sprawy z tego co może się stać. - Ojcze a co jeśli....
    -Nic takiego się nie stanie, możesz być o to spokojny.- Przerwał mi w połowie zdania, spojrzałem na niego z niedowierzaniem. "Skąd on może mieć taką pewność?" Oparłem łokcie na swoich kolanach, kładąc głowę na dłoniach spoglądając na chłopaka. Wydawał się do końca nie rozumieć o co chodzi. Przyjrzałem mu się uważniej i już wiedziałem skąd go kojarzę, chodzi z Jessica do szkoły. - Chce abyś pomógł mi przekonać Jessicę aby w tym uczestniczyła.
    -Uczestniczyła w czym?- Za moimi plecami usłyszałem głos Jessiki, wszyscy odwróciliśmy się w tamta strone i zamarliśmy...

______________________________
Osoby które czytają tego bloga bardzo przepraszam że tak długo nie dodawałam żadnej notatki,obiecuje poprawę :)
Mam nadzieję że wam się podoba....

4 komentarze:

  1. rozdział fenomenalny <3 chcę następny szybko ! .:D

    zapraszam : 14never-say-never.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział cudowny.. Wow nie wiedziałam że masz taki talent do pisania!
    Od teraz proszę informuj mnie o notkach abym była na bieżąco ;)
    @tocha1145

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow . ! Niesamowity rozdział :)
    Jeśli lubisz opowiadania z odrobiną adrealiny zapraszam http://love-me-or-kill.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. 59 years old Research Nurse Arri Kinzel, hailing from Fort Saskatchewan enjoys watching movies like Downhill and Shooting. Took a trip to La Grand-Place and drives a Ferrari 275 GTB. odwiedzana strona

    OdpowiedzUsuń