"Nie wieżę do tej pory w to co powiedział. Derek mógł żyć i przez cały ten czas nas szkolić się, zdobywać informacje i nas obserwować. Zaplanował pewnie każdy najmniejszy krok jak zdobyć wszystko aby stać się nieśmiertelnym i niezwyciężonym. Może nawet mieć już Miecz umarłych i Kielich wiecznego życia." Potrząsnęłam głową żeby pozbyć się uciążliwych myśli. Wyjęłam z szafki zeszyty i poszłam na pierwszą lekcje angielski. "Ta notka którą znalazłam na dachu to masło maślane. Nie taka jest rola trzech przedmiotów, nie chodzi tylko o nieśmiertelność lecz także o potęgę, moc. Czemu na tej kartce tak pisało." Wzięłam jeden głęboki wdech żeby się uspokoić i następny.
Rozejrzałam się po klasie była pusta. Spojrzałam na zegarek jest jeszcze 10 minut do rozpoczęcia lekcji. Usiadłam w ostatniej ławce koło okna. Wyjrzałam przez okno. Przed szkołą stoi masa uczniów, jedni się śmieją, inny się uczą a jeszcze inny pomagają tym poprzednim się uczyć. Dopatrzyłam się wśród uczniów Edith, stałą koło Chada razem z resztą. Zapewne rozmawiają o najbliższym meczu. Odwróciłam głowę od okna,lepiej żeby mnie teraz nie widzieli, nie miałam do tego głowy. Wyjęłam rysownik i zaczęłam rysować polanę na którą zabrał mnie Derek. "Nie mógł zabrać mnie tam bez przyczyny, tam musi coś być a ja muszę to znaleźć."
Na korytarzu rozdzwonił się dzwonek, a do klasy wszedł nauczyciel nie zwracając na mnie nawet uwagi. Chwile po nim otworzyły się drzwi i do klasy zaczęli schodzić się uczniowie.
- Yhhyy yyhhhyy.
Podniosłam głowę zaalarmowana dźwiękiem jakim wydała osoba stojąca koło ławki w której siedziałam. To był Nick. Uśmiechnęłam się do niego niewinnie.
-Siadaj nie krępuj się, zmieścisz się.- Położyłam rękę na wolnym krzesełku koło mnie. Pokręcił głową ze zrezygnowaniem i usiadł na miejscu na którym zawsze ja siedzę. Wróciłam do rysowania polany. Odcięłam się zupełnie od świata, ołówek sam poruszał się po kartce kreśląc coraz to nowsze kontury. Minęła lekcja wszyscy zaczęli wychodzić na przerwę, poza mną i moim towarzyszem z ławki. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. "Czemu nie spędza każdej swojej wolnej chwili z rówieśnikami. To dość dziwne." Wyjął swój szkicownik i zaczął rysować. Rękaw od jego czarnej bluzy mu się podwinął dzięki czemu zauważyła siniaka na jego nadgarstku. "Kto go tak mocno przytrzymał?" "Jessica nie możesz się teraz mieszać w sprawy śmiertelników, jakbyś mało miała na głowie." Dałam sobie mentalnego kopa który i tak nie pomógł. Złożyłam dłoń i pięść i delikatnie uderzyłam go w ramie. Skrzywił się z bólu i zacisnął szczękę. "Boże Jessica co ty robisz pewnie zwyczajnie na świecie pobił się z kimś jak każdy normalny nastolatek."
-O co chodzi?- Zapytał na mnie nie patrząc pochylając się nad rysunkiem.
-Co rysujesz?- Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się. Spojrzał na mnie kontem oka i pokręcił głową ze zrezygnowaniem. "Z nim jest coś nie tak."
-Zwykłe bazgroły. A ty co rysujesz?- Uśmiechnęłam się do niego kpiąco, a on spojrzał na mnie z miną niewiniątka.
-Zwykłe bazgroły.- Zaśmiał się krótko i wrócił do rysowania. Ja popatrzyłam na niego jeszcze chwilę i zrobiłam to co on, zaczęłam rysować.
***
-Dziewczyny weźcie się w końcu do roboty!-Edith darła się dzisiaj na treningu na wszystkich. "Skąd ona ma tyle sił;y w płucach." Uśmiechnęłam się do siebie delikatnie pod nosem. Skupiłam się na treningu. Ćwiczyłyśmy dzisiaj wyrzuty już od godziny. Każda dziewczyna była już tym wykończona tak jak i chłopaki. -5,6,7 i...-Edith wykrzykiwała do rytmu a my robiłyśmy odpowiednie kroki. Teraz kolej na mnie. Chad z Markiem wyrzucają mnie do góry ja robię dwa obroty spadam w ich ręce, schodzę z koszyka, przechodzę dwa kroki do przodu, prawa noga do góry razem z rękami, krok do przodu, wybicie, szpagat w powietrzu, ręce między nogami, palce wskazujące w dół, ląduje na zgiętych złączonych nogach, wyprost i ręce do góry.
***
Gorące krople wody spływające po moim ciele fantastycznie działało na moje spięte mięśnie po treningu. Pod prysznicem zostałam tylko ja, Edith, Emily, Nicol i Megan.
-Tak musimy jeszcze dużo potrenować nad nowym układem.-Powiedziała Nicol.- Musimy wygrać tegoroczne zawody Cheerleaderek.
-Tak musimy ale nasze układy stały się już przewidywalne dla sędziów, musimy ich czymś zaskoczyć.- Wszystkie cztery w tym samym momencie spojrzały na mnie.- Jessica musisz nam pomóc.- Megan patrzyła na mnie z olbrzymią prośbą w oczach tak jak i reszta dziewczyn.
-Jasne pomogę wam, w końcu należę do drużyny. Tylko jak ja mam wam pomóc. Ja jedna nie wystarczę. To zawody drużynowe, nie mogę sama robić akrobacji.
-Tak nie możesz. Nauczysz mnie swoich akrobacji, wystarczy nam jedna nowa trudna akrobacja.- W oczach Megan widziałam zacięcie i olbrzymią siłę. Była gotowa do nauki tego co wydawało się śmiertelnikom niewykonalne.
-I ja się nauczę.- Emili skakała do góry z podniesioną ręką. Była pełna zapału i pozytywnej energii. Spojrzałam na Edith i Nicol one też były gotowe do walki ze swoimi słabościami.
Uśmiechnęłam się radośnie. -Dobrze nauczę was,ale musimy zacząć już dzisiaj.
-Jasne.
-To oczywiste
-Do dzieła!
-Zaczynajmy.
-A więc zapraszam na noc do siebie. Zaczniemy trening.- Szybko dokończyłyśmy prysznic i rozeszłyśmy się każda w swoją stronę,aby za godzinę być znowu wszystkie razem u mnie w domu.
______________________________________________________________________________
Przepraszam wszystkich bardzo za to że tak długo nie pisałam. Mam nadzieję że mi wybaczycie. Nie miałam bardzo długo pomysłu na ten rozdział i wszystko co pisałam było kasowane. Mam nadzieję że ten wam się spodoba, ja jestem z niego nawet zadowolona. Obiecuje że będę częściej dodawać nowe rozdziały a jeżeli miało by coś się zmienić będę pisać.
Mam jeszcze jedną prośbę do was jeżeli czytacie komentujcie,albo chociaż dołączcie do obserwatorów. Chciałabym mniej więcej wiedzieć ile osób to czyta :)
rozdział świetny zainteresował mnie bardzo ;D // zapraszam do mnie : http://price-of-glory.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPs : czekam na nn ♥
oo tu mogę skomentować!
OdpowiedzUsuńUhuhuhuh ktoś tu się nam rozpisał.. mam nadzieje że będzie więcej tak ciekawych i pociągających postów. - tocha1145