wtorek, 5 lutego 2013

Rozdział 9


Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą stojącego Alexa. Uniosłam się na łokciach i rozejrzałam się do okoła. Leżałam na ziemi a w pokoju znajdowali się rodzice. Po raz pierwszy widziałam na twarzach ich wszystkich strach. Podniosłam się na drżących nogach do pozycji pionowej. Alexs stał tuż koło mnie z wyciągniętymi rękami jakbym miała zaraz się wywrócić a on chciałby mnie złapać. Spojrzałam jeszcze raz na nich i rzuciłam się Alexsowi na szyje. Przytuliłam się do niego z całych sił. W pierwszej chwili był zszokowany tym co zrobiłam, kiedy oprzytomniał mocno mnie uścisnął. Podniosłam głowę i spojrzałam na rodziców, puszczając Alexa podbiegłam do nich przytulając ich oboje. Ich reakcja była taka sama jak brata, przytulili mnie jednak o wiele delikatniej.
-Jak ja się ciesze że nic wam nie jest- wyszeptałam bojąc się że to tylko sen
-A co miało by nam się niby stać?- Zapytał chłodno tata co natychmiast mnie ocuciło. Natychmiast ich puściłam, odsunęłam się dwa kroki, wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na rodziców. Nie byli na mnie źli, mama spojrzała na tate karcącym wzrokiem po czym zaraz odwróciła głowę w moją stronę.
-Przepraszam. Nie powinnam była reagować tak emocjonalnie to się więcej nie powtórzy.- Kiedy skończyłam mówić poczułam jak nagle całe szkolenie do mnie wróciło. Patrzyłam się na niech z obojętnym wyrazem twarzy.
-Nic się nie stało córko nie masz za co przepraszać.- Odezwała się matka podchodząc do mnie, kładąc mi rękę na ramieniu. Kiwnęłam głową na znak zrozumienia i uśmiechnęłam sie do niej ciepło.-A teraz powiedz nam co się działo? Martwiliśmy się wszyscy o Ciebie.- „Ona naprawdę to powiedziała?”  Zaskoczyła mnie takim wyznaniem ale nie dałam tego po sobie poznać.- Próbowaliśmy jakoś do Ciebie dotrzeć ale w ogóle nie reagowałaś.
-Która jest godzina?- Zapytałam brata spoglądając na niego.
- A ja wiem gdzieś koło 4- Odpowiedział lekko zdziwiony moim pytaniem. Wzięłam głęboki oddech analizując wszystko w głowie.
-Spotkajmy się w gabinecie taty to wszystko wam opowiem.- Spojrzałam na każdego po kolei. Zgodzili się bez wahania i opuścili mój pokój.  Wzięłam kolejny głęboki oddech i skierowałam się do łazienki. Zdjęłam piżamę i weszłam pod prysznic. „Tak zimny prysznic to to czego mi teraz potrzeba. Czemu dałaś emocjom wziąć górę?” Walnęłam otwartą dłonią w ścianę. „Jeszcze muszę wszystko im opowiedzieć. Rodzice będą pewnie rozczarowani tym co usłyszą że tak łatwo się dałam” Kolejny raz uderzyłam ręką w ścianę nie wierząc w to że tak łatwo dałam się podejść temu zasranemu czarodziejowi. „Co mama miała na myśli mówiąc że próbowali do mnie dotrzeć a ja nie reagowałam? O boże niee.. nie to nie możliwe. Nie mogłam przecież biegać po swoim pokoju i… nie mogłam robić tego wszystkiego co w tym pieprzonym… no właśnie w czym? Śnie? Wizji? Czy co to kurwa było? Nie Jessica ogarnij się zaraz wszystko się wyjaśni nie dawaj zapanować emocją nad sobą.” Wzięłam kilka głębokich oddechów i natychmiast się uspokoiłam. Wzięłam długi i odprężający prysznic. Wyszłam spod prysznica i wybalsamowałam się swoim mleczkiem migdałowym, owinęłam się ręcznikiem i poszłam do garderoby po ubrania z którymi wróciłam do łazienki. Wysuszyłam włosy i ubrałam się. Rozczesałam włosy pozostawiając je rozpuszczone. Pomalowałam usta szminką i opuściłam łazienkę.  Spojrzałam na zegarek do umówionego czasu zostało mi jeszcze 20 min. Zeszłam na dół do kuchni. Była w niej mama jak zawsze ubrana była elegancko. Robiła naleśniki.
-Siadaj zaraz podam ci naleśniki- Uśmiechnęłam się do jej pleców i usiadłam przy stole w kuchni.
-Mamo…- Zaczęłam niepewnie i poczekałam aż na mnie spojrzy. Po chwili odwróciła się do mnie z talerzem naleśników z syropem klonowy. -…czy dzisiaj przychodzi do nas ten czarodziej?- Musiałam porozmawiać z nim tylko on był w stanie wytłumaczyć mi co się ze mną działo tej nocy. Wyglądała na zdezorientowaną tym pytaniem.
-Przyjeżdża dzisiaj koło 6. Czemu pytasz?
-Zaraz wszystko wam wyjaśnię.- Odpowiedziałam nie patrząc na nią i zaczęłam jeść śniadanie. Kiedy zjadłam odłożyłam brudne naczynia o zmywarki, spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie. Za 2 min 5. Odetchnęłam ciężko i udałam się do gabinetu taty. Czekał na mnie tam już Alexs. Był ubrany tak jak najbardziej lubię u chłopaków. Uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił mój gest. Podeszłam do biurka i się o nie oparłam. Równo o 5 do pokoju weszli rodzice. Tata tak ja mama ubrany był elegancko. Usiedli wszyscy razem na kanapie. Poczułam straszny wstyd że muszę przyznać się do tego jak się zachowywałam podczas tego… nadal nie wiem jak to nazwać nie wiem o co chodzi. Usiadłam na podłodze, plecami opierając się o biurko.
-Pokażę wam to co mi się… śniło?- Ostatnie słowo dodałam z niedowierzaniem w głosie bo to na pewno nie był sen. – A wy zdecydujecie co dalej czy mam pokazać to również Ministerstwu czy nie.- Kiwnęli głowami na znak zgody.- Pokażę wam wszystko z mojego punktu widzenia więc pamiętajcie przez cały czas że jesteście mną.-Skupiłam się i weszłam do ich umysłów jednocześnie pokazując im wszystko. Myślałam nawet chwilę nad tym aby ukryć przed nimi moje uczucia ale szybko z tego zrezygnowałam nie chciałam przed nimi nic ukrywać. Maksymalnie się skupiłam ze względu na to że strasznie ciężko jest pokazywać coś trzem osobą to samo wcielając ich w moje ciało. Kiedy skończyłam oparłam się rękami o ziemie, opuszczając głowę i ciężko oddychałam. Poczułam jak ktoś mnie przytula. Podniosłam głowę i zobaczyłam Aleksa kucającego koło mnie. Przytuliłam się do niego, próbując uspokoić oddech.
-Proszę napij się- Podniosłam głowę i ujrzałam tatę kucającego z wyciągniętą ręką ze szklanką wody. Poklepałam brata po plecach i odsunęłam się od niego. Wzięłam szklankę od taty i się podniosłam. Wypiłam wodę i odstawiłam szklankę na biurko. Odwróciłam się przodem do rodziny wszyscy uważnie mi się przyglądali, wyglądali na wstrząśniętych. Spuściłam głowę a włosy zasłaniały całą moją twarz. Nie mogłam na nich patrzeć, zawiodłam ich, byłam słaba, byłam najlepsza w szkole a teraz co zawiodłam na całej lini.
-Spójrz na mnie- Odezwał się ojciec. Skuliłam się w sobie obawiałam się tego co chce mi powiedzieć. Podniosłam głowę i spojrzałam na ojca.- Jestem z Ciebie dumny.- Byłam w szoku nie tego się spodziewałam. Podszedł do mnie i przytulił.- Moja dzielna dziewczyna. Nigdy więcej nie przepraszaj za to że zależy Ci na rodzinie zrozumiano?- Mówił w moje włosy i pocałował mnie w czubek głowy. Pokiwałam tylko głową na znak że rozumiem i przytuliłam się do niego.- Sam poinformuje Ministerstwo o tym nie musisz im tego pokazywać.
-Dziękuje tato.- Odsunął się ode mnie i podniósł moją głowę za podbródek abym na niego spojrzała.
-Nie masz za co dziękować kochanie oni nie muszą tego widzieć. Są za daleko abyś do nich dotarła i pokazała im to. Wiem  że dałabyś radę ale to zbyt Cię wykańcza.- Uśmiechnął się do mnie a jego blizna na jego twarzy zatańczyły. Uwielbiam ten widok i widuję go zdecydowanie za rzadko. Odwzajemniłam jego gest i jeszcze raz do niego się przytuliłam. Rzadko okazujemy sobie tak otwarcie uczucia dlatego brat z mamą nam nie przeszkadzali. Stałam tak z tatą parę sekund albo minut nie wiem ile czerpałam po prostu z tej chwili najwięcej jak się da. W końcu odsunęłam się od niego i spojrzałam na zegarek było po 6 a czarodzieja jeszcze nie było.
-Spokojnie niedługo powinien być.- Odezwała się mama po raz pierwszy od kąd skończyłam im pokazywać to wszystko.- Wtedy z nim porozmawiamy i dowiemy się co to było.- Uśmiechnęłam się do niej i kiwnęłam głową.
- A teraz wytłumaczcie mi co ja robiłam na podłodze na środku pokoju i czemu wy tam byliście.- Zwróciłam się do wszystkich.
-Wszystko to co w tym czymś- Powiedział Aleks machając rękami próbując określić to co mi się przytrafiło. Każdy z nas zaśmiał się pod nosem.- Biegałaś po całym mieszkaniu, darłaś się w niebogłosy  itd. Próbowaliśmy Cię obudzić ale w ogóle nie reagowałaś.- Pokiwałam ze zrozumieniem głową.
-Rozumiem.- Chciałam ich przeprosić za to że ich obudziłam ale w ostatniej chwili ugryzłam się w język.- Pójdę spakować się do szkoły za nim przyjdzie tu mag.- Wyszłam z pokoju nie patrząc na nikogo i poszłam do pokoju. Spakowałam potrzebne rzeczy do torby i wyszłam z pokoju. Kiedy schodziłam po schodach natknęłam się na małego śmierdziela który wyminął mnie tylko tak daleko jak się da i odleciał czym prędzej. Uśmiechnęłam się pod nosem na wspomnienie tego co zrobiłam z królową wczoraj.  Królowa stała na przedpokoju i żegnała się z moimi rodzicami. Poszłam do kuchni gdzie siedział mój brat.
- Te śmierdziele nareszcie sobie idą. Powiedziałam z wielkim uśmiechem do brata.
- Tak ale to tylko twoja zasługa. Dobra robota młoda.- Pokazał mi język i szeroko się uśmiechnął doskonale wie że nienawidzę kiedy do mnie tak mówi. Podeszłam do niego i uderzyłam go w ramię. W tym samym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi…
                                                      ***
Postaram się nowe notatki dodawać jak najczęściej o ile mi będzie pozwalała szkoła i wena :) Mam nadzieję że podoba wam się ten rozdział...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz