Otworzyłam
oczy i zobaczyłam nad sobą stojącego Alexa. Uniosłam się na łokciach i
rozejrzałam się do okoła. Leżałam na ziemi a w pokoju znajdowali się rodzice.
Po raz pierwszy widziałam na twarzach ich wszystkich strach. Podniosłam się na
drżących nogach do pozycji pionowej. Alexs stał tuż koło mnie z
wyciągniętymi rękami jakbym miała zaraz się wywrócić a on chciałby mnie złapać.
Spojrzałam jeszcze raz na nich i rzuciłam się Alexsowi na szyje. Przytuliłam
się do niego z całych sił. W pierwszej chwili był zszokowany tym co zrobiłam,
kiedy oprzytomniał mocno mnie uścisnął. Podniosłam głowę i spojrzałam na
rodziców, puszczając Alexa podbiegłam do nich przytulając ich oboje. Ich
reakcja była taka sama jak brata, przytulili mnie jednak o wiele delikatniej.
-Jak ja
się ciesze że nic wam nie jest- wyszeptałam bojąc się że to tylko sen
-A co
miało by nam się niby stać?- Zapytał chłodno tata co natychmiast mnie
ocuciło. Natychmiast ich puściłam, odsunęłam się dwa kroki, wzięłam
głęboki oddech i spojrzałam na rodziców. Nie byli na mnie źli, mama spojrzała
na tate karcącym wzrokiem po czym zaraz odwróciła głowę w moją stronę.
-Przepraszam.
Nie powinnam była reagować tak emocjonalnie to się więcej nie powtórzy.- Kiedy
skończyłam mówić poczułam jak nagle całe szkolenie do mnie wróciło. Patrzyłam
się na niech z obojętnym wyrazem twarzy.
-Nic się
nie stało córko nie masz za co przepraszać.- Odezwała się matka podchodząc do
mnie, kładąc mi rękę na ramieniu. Kiwnęłam głową na znak zrozumienia i
uśmiechnęłam sie do niej ciepło.-A teraz powiedz nam co się działo? Martwiliśmy
się wszyscy o Ciebie.- „Ona naprawdę to
powiedziała?” Zaskoczyła mnie takim
wyznaniem ale nie dałam tego po sobie poznać.- Próbowaliśmy jakoś do Ciebie
dotrzeć ale w ogóle nie reagowałaś.
-Która
jest godzina?- Zapytałam brata spoglądając na niego.
- A ja
wiem gdzieś koło 4- Odpowiedział lekko zdziwiony moim pytaniem. Wzięłam głęboki
oddech analizując wszystko w głowie.
-Spotkajmy
się w gabinecie taty to wszystko wam opowiem.- Spojrzałam na każdego po kolei.
Zgodzili się bez wahania i opuścili mój pokój. Wzięłam kolejny głęboki oddech i skierowałam
się do łazienki. Zdjęłam piżamę i weszłam pod prysznic. „Tak zimny prysznic to to czego mi teraz potrzeba. Czemu dałaś emocjom wziąć
górę?” Walnęłam otwartą dłonią w
ścianę. „Jeszcze muszę wszystko im
opowiedzieć. Rodzice będą pewnie rozczarowani tym co usłyszą że tak łatwo się
dałam” Kolejny raz uderzyłam ręką w ścianę nie wierząc w to że tak łatwo
dałam się podejść temu zasranemu czarodziejowi. „Co mama miała na myśli mówiąc że próbowali do mnie dotrzeć a ja nie
reagowałam? O boże niee.. nie to nie możliwe. Nie mogłam przecież biegać po swoim
pokoju i… nie mogłam robić tego wszystkiego co w tym pieprzonym… no właśnie w
czym? Śnie? Wizji? Czy co to kurwa było? Nie Jessica ogarnij się zaraz wszystko
się wyjaśni nie dawaj zapanować emocją nad sobą.” Wzięłam kilka głębokich
oddechów i natychmiast się uspokoiłam. Wzięłam długi i odprężający prysznic.
Wyszłam spod prysznica i wybalsamowałam się swoim mleczkiem migdałowym, owinęłam
się ręcznikiem i poszłam do garderoby po ubrania z którymi wróciłam do
łazienki. Wysuszyłam włosy i ubrałam się.
Rozczesałam włosy pozostawiając je rozpuszczone. Pomalowałam usta szminką i
opuściłam łazienkę. Spojrzałam na zegarek
do umówionego czasu zostało mi jeszcze 20 min. Zeszłam na dół do kuchni. Była w
niej mama jak zawsze ubrana była elegancko. Robiła naleśniki.
-Siadaj zaraz
podam ci naleśniki- Uśmiechnęłam się do jej pleców i usiadłam przy stole w
kuchni.
-Mamo…- Zaczęłam
niepewnie i poczekałam aż na mnie spojrzy. Po chwili odwróciła się do mnie z
talerzem naleśników z syropem klonowy. -…czy dzisiaj przychodzi do nas ten
czarodziej?- Musiałam porozmawiać z nim tylko on był w stanie wytłumaczyć mi co
się ze mną działo tej nocy. Wyglądała na zdezorientowaną tym pytaniem.
-Przyjeżdża
dzisiaj koło 6. Czemu pytasz?
-Zaraz
wszystko wam wyjaśnię.- Odpowiedziałam nie patrząc na nią i zaczęłam jeść
śniadanie. Kiedy zjadłam odłożyłam brudne naczynia o zmywarki, spojrzałam na
zegarek wiszący na ścianie. Za 2 min 5. Odetchnęłam ciężko i udałam się do
gabinetu taty. Czekał na mnie tam już Alexs. Był ubrany tak jak najbardziej lubię u chłopaków. Uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił
mój gest. Podeszłam do biurka i się o nie oparłam. Równo o 5 do pokoju weszli
rodzice. Tata tak ja mama ubrany był elegancko. Usiedli wszyscy razem na kanapie. Poczułam straszny wstyd że
muszę przyznać się do tego jak się zachowywałam podczas tego… nadal nie wiem
jak to nazwać nie wiem o co chodzi. Usiadłam na podłodze, plecami opierając się
o biurko.
-Pokażę
wam to co mi się… śniło?- Ostatnie słowo dodałam z niedowierzaniem w głosie bo
to na pewno nie był sen. – A wy zdecydujecie co dalej czy mam pokazać to
również Ministerstwu czy nie.- Kiwnęli głowami na znak zgody.- Pokażę wam
wszystko z mojego punktu widzenia więc pamiętajcie przez cały czas że jesteście
mną.-Skupiłam się i weszłam do ich umysłów jednocześnie pokazując im wszystko.
Myślałam nawet chwilę nad tym aby ukryć przed nimi moje uczucia ale szybko z
tego zrezygnowałam nie chciałam przed nimi nic ukrywać. Maksymalnie się
skupiłam ze względu na to że strasznie ciężko jest pokazywać coś trzem osobą to
samo wcielając ich w moje ciało. Kiedy skończyłam oparłam się rękami o ziemie,
opuszczając głowę i ciężko oddychałam. Poczułam jak ktoś mnie przytula.
Podniosłam głowę i zobaczyłam Aleksa kucającego koło mnie. Przytuliłam się do
niego, próbując uspokoić oddech.
-Proszę
napij się- Podniosłam głowę i ujrzałam tatę kucającego z wyciągniętą ręką ze
szklanką wody. Poklepałam brata po plecach i odsunęłam się od niego. Wzięłam szklankę
od taty i się podniosłam. Wypiłam wodę i odstawiłam szklankę na biurko.
Odwróciłam się przodem do rodziny wszyscy uważnie mi się przyglądali, wyglądali
na wstrząśniętych. Spuściłam głowę a włosy zasłaniały całą moją twarz. Nie
mogłam na nich patrzeć, zawiodłam ich, byłam słaba, byłam najlepsza w szkole a
teraz co zawiodłam na całej lini.
-Spójrz
na mnie- Odezwał się ojciec. Skuliłam się w sobie obawiałam się tego co chce mi
powiedzieć. Podniosłam głowę i spojrzałam na ojca.- Jestem z Ciebie dumny.-
Byłam w szoku nie tego się spodziewałam. Podszedł do mnie i przytulił.- Moja
dzielna dziewczyna. Nigdy więcej nie przepraszaj za to że zależy Ci na rodzinie
zrozumiano?- Mówił w moje włosy i pocałował mnie w czubek głowy. Pokiwałam
tylko głową na znak że rozumiem i przytuliłam się do niego.- Sam poinformuje
Ministerstwo o tym nie musisz im tego pokazywać.
-Dziękuje
tato.- Odsunął się ode mnie i podniósł moją głowę za podbródek abym na niego
spojrzała.
-Nie masz
za co dziękować kochanie oni nie muszą tego widzieć. Są za daleko abyś do nich
dotarła i pokazała im to. Wiem że
dałabyś radę ale to zbyt Cię wykańcza.- Uśmiechnął się do mnie a jego blizna na
jego twarzy zatańczyły. Uwielbiam ten widok i widuję go zdecydowanie za rzadko.
Odwzajemniłam jego gest i jeszcze raz do niego się przytuliłam. Rzadko
okazujemy sobie tak otwarcie uczucia dlatego brat z mamą nam nie przeszkadzali.
Stałam tak z tatą parę sekund albo minut nie wiem ile czerpałam po prostu z tej
chwili najwięcej jak się da. W końcu odsunęłam się od niego i spojrzałam na
zegarek było po 6 a czarodzieja jeszcze nie było.
-Spokojnie
niedługo powinien być.- Odezwała się mama po raz pierwszy od kąd skończyłam im
pokazywać to wszystko.- Wtedy z nim porozmawiamy i dowiemy się co to było.- Uśmiechnęłam
się do niej i kiwnęłam głową.
- A teraz
wytłumaczcie mi co ja robiłam na podłodze na środku pokoju i czemu wy tam
byliście.- Zwróciłam się do wszystkich.
-Wszystko
to co w tym czymś- Powiedział Aleks machając rękami próbując określić to co mi
się przytrafiło. Każdy z nas zaśmiał się pod nosem.- Biegałaś po całym
mieszkaniu, darłaś się w niebogłosy itd.
Próbowaliśmy Cię obudzić ale w ogóle nie reagowałaś.- Pokiwałam ze zrozumieniem
głową.
-Rozumiem.-
Chciałam ich przeprosić za to że ich obudziłam ale w ostatniej chwili ugryzłam
się w język.- Pójdę spakować się do szkoły za nim przyjdzie tu mag.- Wyszłam z
pokoju nie patrząc na nikogo i poszłam do pokoju. Spakowałam potrzebne rzeczy
do torby i wyszłam z pokoju. Kiedy schodziłam po schodach natknęłam się na
małego śmierdziela który wyminął mnie tylko tak daleko jak się da i odleciał
czym prędzej. Uśmiechnęłam się pod nosem na wspomnienie tego co zrobiłam z
królową wczoraj. Królowa stała na
przedpokoju i żegnała się z moimi rodzicami. Poszłam do kuchni gdzie siedział
mój brat.
- Te
śmierdziele nareszcie sobie idą. Powiedziałam z wielkim uśmiechem do brata.
- Tak ale
to tylko twoja zasługa. Dobra robota młoda.- Pokazał mi język i szeroko się
uśmiechnął doskonale wie że nienawidzę kiedy do mnie tak mówi. Podeszłam do
niego i uderzyłam go w ramię. W tym samym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi…
***
Postaram się nowe notatki dodawać jak najczęściej o ile mi będzie pozwalała szkoła i wena :) Mam nadzieję że podoba wam się ten rozdział...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz