Weszłam do szkoły na nikogo nie zwracając najmniejszej uwagi. Jednak wszyscy do okoła bardzo uważnie mi się przyglądali nie mogłam zrozumieć czemu. Nagle mnie olśniło mój wczorajszy pokaz. „I po co mi było się tak wychylać teraz będą gadać o tym przez tydzień” Westchnęłam ze zrezygnowaniem. „Że też zachciało mi się żyć jak normalny człowiek. Co mnie podkusiło”
Lekcje mijały mi w zastraszająco szybkim tempie. Może dlatego że wcale na nich nie uważałam. Cały czas zastanawiałam się gdzie widziałam taki kolor w czyimś stroju. Nie mogłam sobie przypomnieć lecz wiedziałam że widziałam go niedawno. Ta sprawa nie dawała mi spokoju. Dzieje się tu coś bardzo dziwnego a ja nie mogę wiedzieć wszystkiego to mnie po prostu doprowadzało do szału. Na angielskim był sprawdzian dla mnie był banalnie prosty w szkole łowców przerabiałam już te tematy. Reszta klasy wychodziła z sali z pochmurnymi minami tak samo jak i z historii tu było nieco gorzej ale też dałam sobie rade bez większego wysiłku.
Po lekcjach skierowałam się do szatni gdzie były już dziewczyny z zespołu. Podeszłam do Edith- Hej- uśmiechnęłam się do niej.
-Hej- odpowiedziała rzucając mi przelotne spojrzenie. Coś było nie tak wiedziałam to. Mimo że nie powinnam tego robić wdarłam się do jej umysłu ale zanim zdarzyłam dotrzeć do tego co się dzieje wyszłam z jej myśli. ”Mam w końcu być zwykła nastolatka”
-Co się stało?- Zapytałam troskliwie. Spojrzała się na mnie i uśmiechnęła tym samym uśmiechem którym przywitała mnie pierwszego dnia w tej szkole.
-Pogadamy po treningu. A teraz się przebieraj- Uśmiechnęłam się do niej kiwając głową na znak że się zgadzam.
Przebrałam się szybko w krótkie czarne spodenki, białą bluzkę na ramiączkach do tego adidasy. Włosy związałam w kucyka grzywkę zostawiając na czole. Tak wyszykowana poszłam na sale gdzie była już cała drużyna. Po drugiej stronie sali była męska drużyna siatkarska. Ku mojemu zdziwieniu był tam też Nick. Przyjrzałam mu się chwile wyglądał nieziemsko. Potrząsnęłam głową „ To że chce zachowywać się jak zwykła nastolatka to nie znaczy że mogę sobie pozwolić na to aby podobał mi się jakiś chłopak to mi będzie przeszkadzać w życiu łowcy. „
-Dobra drużyna- Z zamyślenia wyrwał mnie głos Edith- Jak wiecie mamy nową członkinie zespołu- Wskazała na mnie palcem- Poznajcie Jessice – Uśmiechnęłam się wesoło i pomachałam dłonią do wszystkich- Za tydzień jest mecz siatkówki chłopaków dlatego musimy pokazać Jessice jakie mamy przygotowane układy. Do roboty ludzie!
Wszyscy wzięli się za rozgrzewkę wiec ja również. Trening minął równie szybko co lekcje. Bardzo szybko nauczyłam się ich dwóch układów nie były zbyt trudne lecz bardzo długie. Skończyliśmy po 3 godzinach wszyscy byli wykończeni. Po treningu czekałam na Edith przed szkoła.
-To jak powiesz mi co się dzieje?- Zapytałam kiedy tylko wyszła ze szkoły.
-Nie tutaj nie chce żeby słyszał- Odpowiedziała patrząc na grupkę chłopaków z zespołu którzy wychodzili ze szkoły.
-Jasne chodź do mojego samochodu- Powiedziałam biorąc ją pod rękę prowadząc do mojego auta.- Teraz możesz spokojnie mówić- Uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie kiedy wygodnie usadowiła się na fotelu pasażera.
- Chodzi mi o Chada. Strasznie mi się podoba ale nie zwraca na mnie nawet najmniejszej uwagi.- Powiedziała na jednym wydechu. Spojrzałam na nią jak na idiotkę czy ona nie widzi tych wszystkich potajemnych spojrzeń w jej stronę, tego że jest strasznie zazdrosny kiedy jakiś inny chłopak ma ja podnosić bądź wyrzucać?
- Chyba nie wiesz co mówisz- Powiedziałam odwracając się w stronę chłopaków cały czas stali na dziedzińcu przed szkoła zawzięcie o czym rozmawiając z siatkarzami. Odwróciłam się gwałtownie w jej stronę i uśmiechnęłam szaleńczo.
-Czemu się tak patrzysz? – Zapytała nieźle się mnie bojąc.
-Zaraz zobaczysz. Po pierwsze wyglądasz bosko chociaż ja osobiście podwinęła bym te rękawy od marynarki- Złapałam jej rękę i podwinęłam rękaw jej łososiowej marynarki do łokcia po czym to samo zrobiłam z drugim rękawem.- Po drugie masz piękne długie włosy nie spinaj ich.- Rozpuściłam jej włosy pozwalając im aby swobodnie opadły jej na ramiona. Przedziałek miała na środku głowy co nie bardzo mi pasowało dlatego też przerzuciłam jej niewielką część włosów na prawą stronę.- A teraz jeszcze trampki- Nie zareagowała chyba była w szoku z powodu niewiedzy co dla niej szykuje- No dawaj nogi już- powiedziałam głosem nie znoszącym sprzeciwu. Od razu podniosła nogi opierając je delikatnie na fotelu. Na nogach miała piękne niebieskie conversy za kostkę zawiązane do samej góry. Pokręciłam ze zrezygnowaniem głową rozwiązując jej sznurówki dzięki czemu buty odstawały od nogi i wyglądały o wiele lepiej wywinęłam jeszcze tylko język i gotowe. Uśmiechnęłam się do niej i opuściłam klapkę przed nią ukazując lusterko.- I jak? –zapytałam przyglądając się jej jak uważnie studiuje swoją nową fryzurę. –No to teraz chodź- Popatrzyła się tylko dziwnie na mnie po czym wysiadłyśmy z samochodu.
Podeszłyśmy do chłopaków Edith szła za mną jakby chciała się przed czymś schronić. Pokręciłam ze zrezygnowaniem głową odwracając się do niej łapiąc ją pod rękę.
-Cześć chłopaki- powiedziałam stając miedzy jakimiś siatkarzami naprzeciwko Chada aby miał dobry widok na Edith. Zlustrował ją od góry do dołu i z powrotem jak reszta chłopaków. Uśmiechnęłam się na ten widok wiedziałam że odniosłam kolejne zwycięstwo.
-Cześć dziewczyny- Odpowiedzieli po tym jak napatrzyli się na moja koleżankę.
- Mam nadzieję że wam nie przeszkadzamy?- Zapytałam robiąc niewinną minkę.
-Nie skądże odpowiedział chłopak stojący koło mnie bacznie mi się przyglądając nie zwróciłam na niego najmniejszej uwagi.
- Nieźle gracie. Z kim macie ten mecz za tydzień? – Zapytałam chociaż i tak pewnie nie znam tej szkoły.
-Z tygrysami- Odpowiedział od niechcenia Nick.
- Tygrysy.-odezwała się ku mojemu zdziwieniu Edith z obrzydzeniem - Jak ja ich nie lubię- Chad nagle spojrzał na nią z błyskiem w oku chyba zauważył okazje do ataku.
-Nie martw się w tym roku na pewno ich pokonamy- Powiedział podchodząc do niej i delikatnie ją przytulając zarumieniła się delikatnie spuszczając głowę dzięki czemu jej włosy zasłoniły jej twarz.
Spojrzałam na zegarek zbliżała się 18 a ja miałam jeszcze do pogadania sobie z wróżkami.- Cholera muszę lecieć-spojrzałam się na koleżankę obok –Odwieźć Cię do domu?
-Nie nie musisz przejdę się ale dzięki za propozycje- Odpowiedziała uśmiechając się do mnie promiennie
-No dobra jak chcesz-Powiedziałam z udawanym zasmuceniem się odmową mojej propozycji.- W takim razie do jutra- odwróciłam się do wszystkich i pomachałam na odchodnym ręką.
W drodze do domu cały czas zastanawiałam się skąd znam ten materiał aż w końcu sonie przypomniałam to od sukni królowej. Uśmiechnęłam się do siebie jak pięciolatka która dostała wymarzony prezent na urodziny. – Będzie ciekawie.
Kiedy weszłam tylko do domu skierowałam się do kuchni skąd dochodził rozmowy.- Witajcie wszyscy- Powiedziałam może zbyt radośnie. Wszyscy zgromadzeniu popatrzyli się na mnie. Rodzice na pewno już wszystko wiedzieli, przyjrzeli mi się chwile po czym wrócili do przerwanych zajęć. Brat uśmiechnął się tylko do mnie wiedziałam że w razie potrzeby jest ze mną. Królowa ze swoją świtą uśmiechała się do mnie krzywo- Ja na twoim miejscu nie uśmiechałabym się tak.
-Grozisz mi? –zapytała wściekła
- A żebyś wiedziała. Znalazłam coś w pewnym miejscu co należy do ciebie a co z cała pewnością tam być nie powinno. Więc daje Ci dwa wyjścia albo przyznajesz się do wszystkiego i mówisz prawdę dzięki czemu rozwiążemy cała sprawę przyjaźnie, albo…- tu zawiesiłam głos dla lepszego efektu sięgając po nóż leżący na szafce obok mnie- …załatwimy to zupełnie w inny sposób. Więc jak?- Zapytałam bawiąc się nożem w ręce bacznie się jej przyglądając. Przez chwile jej twarz wyrażała strach po czym znowu uśmiechała się do mnie.
-Nie wiem o czym mówisz- odpowiedział nie pewnie.
-Nie wiesz?- Mój głos był pozbawiony jakich kolwiek emocji. –A mnie się wydaje że kłamiesz- Wyciągnęłam skrawek materiału z kieszeni kurtki.-To jest materiał z twojej wczorajszej sukni. Czyż nie? Znalazłam to dzisiaj na dachu starej, opuszczonej fabryki. Co tam robiłaś?- Zrobiłam kilka kroków w jej stronę a królowa cofnęła się do tyłu dotykając ściany.- Co tam robiłaś?- Zapytałam z wyraźną groźbą w głosie. Widziałam strach w jej oczach. To dodało mi jeszcze większej ochoty do zabawy z nią. W mgnieniu oka znalazłam się tuż przed nią dotykając nożem jej szyi. Usłyszałam za sobą szuranie krzeseł oraz przeraźliwy krzyk tych śmierdzących paskud.- Dobrze Ci radze odpowiedz mi bo drugi raz nie zapytam.- Uśmiechnęłam się do niej złowieszczo
-Byłam spotkać się tam z jakimś czarodziejem Dereka- Odpowiedziała głośno przełykając ślinę.
Westchnęłam ciężko to nie dotyczyło mojej misji.- Czyli żaden demon was nie ściga?
-Nie żaden nas nie ściga.- Odsunęłam się do niej, a ona odetchnęła z wielką ulgą. Pokręciłam głową ze zrezygnowaniem. Podeszłam do taty oddając mu nóż.- Jest wasza. Ja swoje zadanie już wykonałam.- Odwróciłam się na pięcie i udałam do swojego pokoju. „Tajemnice , tajemnice i jeszcze raz tajemnica mam już czasem tego dość. Pewnie nadal nic mi nie powiedzą co się dzieje kiedy Królowa już wyśpiewa im wszystko co będą chcieli wiedzieć.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz