poniedziałek, 4 lutego 2013

Rozdział 4

Gdy Nicka nie widziałam już za swoimi plecami ruszyłam biegiem w miejsce wyznaczone przez tatę. Budynek to jakaś opuszczona fabryka. „Pięknie zanim to przeszukam on pewnie zwieje.” Podeszłam do drzwi które runęły na mnie w ostatniej chwili odskoczyłam na bok. Z budynku wyszedł mój przeciwnik. „Nie no ten dzień to koszmar. Czy to naprawdę musiał być akurat ten zasraniec.” Zanim zdążyłam się podnieść opluł mnie zielona strasznie śmierdzącą mazią. Tak się właśnie broni. Pluje mazią, tnie przeciwnika swoimi długimi, ostrymi pazurami i gryzie swoimi zębami wpuszczając truciznę do ciała swojej ofiary. Podniosłam się natychmiast i cisnęłam w niego biczem. Dostał w lewe oko. Zaczął przeraźliwie skomleć. Uderzyłam jeszcze raz. Trafiłam w drugie oko jego krzyki przybrały jeszcze na sile. Jednym szybkim i zdecydowanym ruchem zawinęłam bicz sobie na pasie i wskoczyłam demonowi na kark. Chwyciłam jego głowę oblepioną tą cholerną mazią i skręciłam mu kark. Dorkanion padł na ziemię. Jego ciało zaczęło drżeć na początku delikatnie lecz z każdą sekundą przybierały one na sile. Demon nagle wygiął się w łuku i zamienił się w proch, który po dotknięciu z ziemią zniknął. Spojrzałam na siebie. Byłam cała w tym śluzie a za półtorej godziny zaczyna się szkoła. Wyjęłam telefon i wykręciłam numer do taty.
-Tato przyjedz po mnie jestem przy tym opuszczonym budynku.-Nie czekam na odpowiedź tylko się rozłączyłam. Rozejrzałam się dookoła za jakimś miejscem w którym mogła bym usiąść. Na prawo stało drzewo podeszłam tam i wspięłam się na nie. Z włosów kapał mi śluz na oczy nie miałam jak go przetrzeć bo całe ubranie i ręce miałam w tym obrzydliwym śluzie. Siedziałam tak może z 5 min gdy przyjechał tata. Zeskoczyłam z drzewa i skierowałam się w stronę samochodu. Gdy tylko tata mnie zobaczył wyszedł z samochodu z kocem w dłoni. Czekał na mnie przy samochodzie oparty o maskę. Gdy do niego podeszłam podał mi koc. Owinęłam się nim i oparłam się o samochód tak jak on. Nic nie powiedział tylko spojrzał na mnie tym swoim spojrzeniem z serii "Dobra robota córeczko". Odwróciłam się i wsiadłam do samochodu. Tata wsiadł za mną i zawiózł mnie do domu. Nie rozmawialiśmy przez cała drogę. Gdy weszłam do domu mama czekała na przedpokoju ominęłam ją i skierowałam się w stronę swojego pokoju. Po całym domu latały wróżki i przyglądały mi się z zaciekawieniem. „Ależ ja nienawidzę tego przesłodzonego ich zapachu.” Całkowicie je ignorując weszłam do pokoju. Godzinę później z niego wyszłam wyszykowana już do szkoły.
-Wychodzę- Krzyknęłam z przedpokoju do rodziców i wyszłam do szkoły. W szkole jak to w szkole. Nie uważałam na lekcjach. Miałam biologie, chemie i dwie matmy. Ale nie mam pojęcia co się na nich działo. Cały czas miałam dziwne wrażenie że ktoś mnie obserwuje a na dodatek myśli zawracały mi te latające stworzonka i demon które je ścigał. Tak zleciały mi lekcje do lunchu. Na tą przerwę wyszłam na dwór. Usiadłam sama przy jakimś wolnym stoliku pod drzewem. Gdy piłam wodę zauważyłam że na jeden ze stolików wchodzi Edith z megafonem.
-Uwaga!- Krzyknęła na cały głos i wszystkie twarze zwróciły się ku niej-Przesłuchanie które odbyło się wczoraj na Cheerleaderkę wygrała...- Zrobiła krótką przerwę dla efektu- Jessica Lorens- Powiedziała i pokazała na mnie ręką.- Chodź do nas- Powiedziała już bez megafonu. Westchnęłam ciężko. „Kompletnie o tym zapomniałam.” Wstałam z ociąganiem od stolika i podeszłam do Edith która uśmiechała się do mnie. Również się do niej uśmiechnęłam. Wyciągnęła do mnie rękę chwyciłam ją i weszłam na stolik wszyscy na mnie patrzyli. Uśmiechnęłam się do nich promiennie.-A oto i ona wielkie brawa dla nowej Cheerleaderki Wilków.-Wszyscy zaczęli bić mi brawo. Nagle w tłumie zobaczyłam śmiejącego się chłopaka o czarnych włosach ściętych na jeża i zielonych oczach. Pomachał do mnie kiedy zobaczył że się na niego patrzę. Uśmiechnęłam się szeroko do niego.” A więc mi się nie wydawało obserwował mnie dzisiaj.” Edith przez megafon podała regułkę którą musiałam powtórzyć. Zrobiłam to po czym ona zeszła ze stolika i powiedziała-Czas abyś wszystkim w szkole pokazała dlaczego to akurat ciebie wybrałyśmy.
-Jasne nie ma problemu-Powiedziałam odrywając w końcu wzrok od Alexa i rozejrzałam się do okoła. Uśmiechnęłam się do chłopaków których zobaczyłam za sobą i pokiwałam do nich palcem aby podeszli. Byli z drużyny. Poznałam ich po stroju. Długie niebieskie spodnie i biało-niebieskie T-skirty z głową wilka na piersi. Spojrzałam na dziewczyny stroje miały tego same koloru co chłopaki. Miały proste spódniczki i bluzki na grubych ramiączkach również na ich piersi widniała głowa wilka. Zeszłam ze stolika uśmiechnęłam się do dziewczyn z drużyny.
-Możecie mnie wyrzucić do potrójnego obrotu?- Zapytałam trzech chłopaków kiedy do mnie podeszli.
-Jasne-Odpowiedzieli chórem. Wszyscy mieli brązowe włosy ale różnego koloru oczy niebieskie, piwne i brązowe. „Czy oni mają tu jakąś modę której nie kapuje? Wszystkie dziewczyny praktycznie to blondynki. A chłopaki jeszcze gorzej wszyscy mają brązowe włosy.”
-Dobra więc mnie wyrzućcie i się odsuńcie.-Mieli niepewne miny.- Okey?- Kiwnęli głowami na znak zgody ale nadal nie byli pewni. Wyrzucili mnie w górę a ja zrobiłam trzy obroty i wylądowałam w szpagacie z rekami uniesionymi do góry. Wszyscy zaczęli gwizdać, bić brawa i wykrzykiwać moje imię. Podniosłam się z gracją aby po chwili otoczyli mnie wszyscy z drużyny.
-To było niesamowite.- Powiedział jakiś chłopak a wszyscy potwierdzili to co powiedział skinieniem głowy.
-Dziękuję a teraz przepraszam.- Nie słuchałam czy coś mówią teraz chciałam tylko przytulić się do brata. Porozmawiać z nim. Tak dawno go nie widziałam. Przechodziłam koło uczniów którzy gratulowali mi występu nie odpowiadałam im. Kiwałam tylko głową że dziękuje. Na końcu tego tłumu stał Alex. Podeszłam do niego i rzuciłam mu się na szyję. Przytuliłam się do niego mocno. On też to uczynił. Odsunęłam się od niego trochę i pocałowałam w policzek. Uśmiechnął się tym swoim aroganckim uśmieszkiem. Puściłam go z uścisku odeszłam dwa kroki od niego i przyjrzałam mu się uważnie od stóp do głowy. On też to robił. Gdy nasze oczy się spotkały on pierwszy się odezwał.- Wyładniałaś.- Uśmiechnął się przy tym cwaniacko.
-Tylko tyle masz mi do powiedzenia bracie po tym jak nie widzieliśmy się dwa lata?- Zapytałam z chytrym uśmieszkiem na twarzy. Zanim zdążył mi odpowiedzieć dodałam.- Wyładniałeś.- Powiedziałam naśladując jego głos. Zaśmiał się ponuro.
-Za każdym razem wychodzi ci to coraz lepiej.- Podszedł do mnie, zarzucił mi rękę na ramie.- Mam ci wiele do powiedzenia siostrzyczko. Kiedy kończysz żebyśmy mogli w spokoju porozmawiać?
-Jeszcze cztery godziny.- Odpowiedziałam kiedy zadzwonił dzwonek na lekcje. Strąciłam jego rękę. Odwróciłam się na pięcie i poszłam po torbę po czym skierowałam się do szkoły nie zwracając uwagi na brata. Lekcja historii, fizyki, geografii i psychologii mięły tak jak wcześniejsze lekcje. Nie zwracałam na nauczycieli najmniejszej uwagi. Notatki oczywiście były ale tylko i wyłącznie dzięki temu że zaglądałam do umysłu osób siedzących koło mnie i spisywałam notatki z ich zeszytów. Zawsze robiłam to jakieś 10 min przed zakończeniem lekcji. Patrzyłam ich oczami, słyszałam ich myśli. Fuj! Niektóre były straszne. Nareszcie doczekałam się końca ostatniej lekcji. Spakowałam się i już wychodziłam z sali kiedy zatrzymała mnie Nicol.
-O co chodzi?- Zapytałam kiedy nic nie mówiła tylko się we mnie wpatrywała przez dobrych parę minut.
-Jutro zaczynają się treningi. Od razu po lekcjach.- Wyrzuciwszy to z siebie odwróciła się i odeszła. Nie odpowiedziałam bo po co? Nie będę za nią krzyczeć. Wyszłam przed budynek szkoły gdzie czekał na mnie Alex ale nie był sam. A to z kim był nie spodobało mnie się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz