Weszłam do szkoły przez frontowe drzwi. Stanęłam na środku dużego holu. Jest w kształcie kwadratu. A trzech jego boków odchodzi po jednym korytarzu na których wzdłuż ścian ciągnęły się szafki. W tym holu znajdowały się Gabloty z osiągnięciami sportowymi, naukowymi, teatralnymi innymi całej szkoły z kilkudziesięciu lat. Ruszyłam korytarzem naprzeciwko drzwi frontowych. Wszyscy się na mnie patrzyli. Tak jestem nowa dlatego tak się patrzyli. Chcą zobaczyć jak najwięcej żeby później mogli gadać. Cóż nie dziwie się sama tak robiłam gdy ktoś nowy pojawiał się w szkole a trzeba przyznać nie często się to zdarza. Nie patrzyłam na nikogo szlam przed siebie, wyprostowana z głową wysoko podniesioną. Podeszłam do jakiegoś chłopaka który opierał się o ścianę z słuchawkami na uszach i nie zwracał uwagi na otoczenie. Stanęłam naprzeciwko niego i poczekałam aż zdejmie słuchawki.
-Gdzie mogę znaleźć sekretariat?- Zapytałam spokojnie je zdjął. Spojrzał na mnie niezadowolony z tego że ktoś mu przeszkadza. Miał czarne oczy i włosy niedbale ułożone.
-Chodź za mną. Zaprowadzę cie.-Po czym ruszył przed siebie. Z powrotem zakładając słuchawki na uszy. Nie odwrócił się żeby zobaczyć czy za nim idę. Zrównałam się z nim i szliśmy w milczeniu do sekretariatu. Skręciliśmy w kolejny zakręt i mój przewodnik się zatrzymał.
-To tutaj-Wskazał ręka na drzwi przed nami
-Dzięki- Odpowiedziałam grzecznie i weszłam.Za biurkiem zawalonym mnóstwem papierów siedziała starsza kobieta. O siwych włosach, brązowych oczach w których widać było wiele bólu, wokół oczu była sieć zmarszczek a na nosie miała okulary. Rozejrzałam się sekretariacie. Było to nie duże pomieszczenie zastawione regałami z segregatorami. Znajdowały się tam również drzwi na których znajdowała się tabliczka z napisem dyrektor.
-Dzień dobry. Nazywam się Jessica Lorens przyszłam po plan zajęć.
-Dzień dobry. Ty jesteś tą nową uczennicą. Proszę o to twój plan. Za 10 min zaczyna ci się pierwsza lekcja. Trafisz do sali?
-Tak trafie dziękuje-Skłamałam nie mam zielonego pojęcia gdzie jest jaka klasa ale sobie poradzę. Wyszłam pewnym krokiem z sekretariatu żegnając się ze starsza kobieta. Spojrzałam na plan pierwsza lekcja angielski. Podeszłam do ściany, oparłam się o nią rozejrzałam się dookoła nikogo nie było. Tym lepiej nie muszę się nigdzie chować. Zamknęłam oczy i zaczęłam szukać klasy w której mam mieć angielski, szłam korytarzem skręcałam raz w prawo raz w lewo aż znalazłam się przed właściwą klasą. Otworzyłam oczy i ruszyłam tą samą droga którą przed chwilą widziałam. Dotarłam pod sale w ostatniej chwili. Weszłam do klasy wszyscy siedzieli już na swoich miejscach na których pewnie siedzieli rok temu. Jedyne wolne miejsce było przy tym samym chłopaku który zaprowadził mnie do sekretariatu. Siedział na samym końcu sali pod oknem.
-Mogę się przysiąść?- Zapytałam kładąc torbę na ławce. Spojrzał na torbę na ławce i mnie siadającą na wolnym miejscu
-Skoro już się rozgościłaś-Odpowiedział nie patrząc na mnie tylko gdzieś w okno.
-Dzień dobry. Podobno mamy nowa uczennice w klasie. Proszę się przedstawić wszystkim.-Powiedział w podeszłym wieku nauczyciel. Był łysy na nosie miał okulary nie widziałam jego oczu ponieważ wpatrywał się w jakieś papiery. Ubrany był w czarny golf i garnitur. Podniosłam się w ławce. Nauczyciel podniósł głowę usłyszawszy szuranie krzesła i spojrzał na mnie. Miał piwne oczy które pełne były zimna.
-Nazywam się Jessica Lorens. Przeprowadziłam się tutaj...-Przerwał mi w pól zdania
-Dobra starczy. Ja nazywam się Burgess Philips i od dzisiaj uczę cię angielskiego. Zaczynamy lekcje-Usiadłam nie reagując na to ze mi przerwał. Po klasie rozległ się szum. Nie zwróciłam na to uwagi tylko zajęłam się lekcja. Lekcja minęła mi szybko. Zanim wyszłam z klasy spojrzałam na plan kolejna lekcja to historia.
-Gdzie odbywają się lekcje historii?- Zapytałam mojego kolegę z ławki
-Pokazał bym ci ale nie mam po drodze-Odpowiedział i poszedł. No trudno sama sobie poradzę. Trafiłam tak jak poprzednim razem. Tym razem siedziałam sama na końcu klasy. I znowu to samo powiedziałam jak się nazywam a potem przedstawił mi się nauczyciel. Był to stary mężczyzna o siwych włosach. Chociaż tego co posiadał na głowie nie było można nazwać włosami. Oczy miał niebieskie, straciły już swój blask i wątpię żeby dobrze widział. Kolejna lekcja szybko mi zleciała. Następny był wf.
-Wiesz możne jak stad trafie na sale gimnastyczna?- Zapytałam się jakiejś dziewczyny siedzącej przede mną.
-Jasne. Też mam wf więc możemy pójść razem. A tak poza tym mam na imię Edith.-Powiedziała podając mi rękę. Uścisnęłam ją. Edith była blondynka o niebieskich oczach i wyglądała na wysportowaną.
-Miło mi jestem Jessica.
-Skąd jesteś?- No ładnie teraz trzeba będzie jej wszystko opowiedzieć. Skąd jestem, do jakiej szkoły chodziłam i co w niej robiłam itd.
-Jestem z Dallas. Chodziłam tam do prywatnej szkoły. Byłam Cheerleaderka- Odpowiedziałam nawet na niezadane pytania. Widziałam zdziwienie na twarzy Edith. Uśmiechnęłam się i wzruszyłam ramionami.
-Chwile powiedziałaś ze byłaś Cheerleaderka, tak?
-Tak, tak właśnie powiedziałam.
-Też jestem Cheerleaderka i szukamy jednej dziewczyny do zespołu. Przyjdź dzisiaj na przesłuchanie o 16.-Powiedziała i już zniknęła w szatni. „Ekstra nie będę się tu jednak nudzić. Zaczyna się robić ciekawie.” Pomyślałam i weszłam do szatni. W szatni panował chaos każda dziewczyna się przekrzykiwała. „Nie nawidze takiego gwaru, mogły by być ciszej. Ale skoro nie mogą to ja je uciszę w swojej głowie.” Przymkełam oczy na chwile i się skupiłam na tym hałasie i zaraz było ciszej. Uśmiechnęłam się do siebie. Szatnia była duża było tam wiele szafek na stroje prawdopodobnie był też tam prysznic.
-Z czego się tak cieszysz nowa- Warknęła jakaś zbuntowana nastolatka. Włosy pofarbowane miała na blond a końcówki na różowo. Soczewki kontaktowe dzięki czemu jej oczy miały taki sam żółty kolor jak jej włosy. Wymalowana jak by zaraz miała wyjść na wybieg. Była już przebrana w stój gimnastyczny który składał się z różowej bluzeczki odsłaniającej wszystko co podobało się chłopcom oraz krótkie spodenki również różowe odsłaniający cały tyłek. „Równie dobrze mogła by być w samej bieliźnie wyszło by na to samo. Nie no taka lala nie będzie się tak do mnie odzywać.”
-A co zabronisz mi się uśmiechać?- Zadałam pytanie retoryczne i przeszłam obok niej podchodząc do Edith.-Nie wiesz co dziś będziemy robić na wf-ie?
-Nie nie wiem i radze ci uważaj na Veronice kto jej wejdzie w drogę będzie miał piekło w szkole.-Czuła się w obowiązku mnie ostrzec
-Spokojnie poradzę sobie.- Zaczęłam się przebierać. Właśnie chciałam założyć niebieska bluzkę z krótkim rękawem gdy ktoś od tyłu wyrwał mi ją z ręki. Odwróciłam się i zobaczyłam Veronice.
-Wątpię żebyś sobie poradziła ja żądzę w tej szkole i żadna nowa nie będzie mi się tu panoszyć. Jasne?- Zaczęła machać moja bluzką mi przed nosem po czym schowała ją za plecami.
-Jestem nowa jak powiedziałaś i jeszcze mnie nie znasz, nie wiesz do czego jestem zdolna ale zaraz ci pokaże. I będę robiła co mi się podoba a tobie nic do tego.- Zlustrowałam jej wygład-Nie dziwie się że tu rządzisz skoro tak wyglądasz. Równie dobrze na sale możesz wyjść w samej bieliźnie a chłopaki nie zauważą różnicy. A te oczy....Szkoda gadać.-Widziałam jak jej twarz robi się czerwona ze złość. Uśmiechnęłam się szczerze zadowolona z siebie po czym podskoczyłam do góry zrobiłam obrót i znalazłam się za jej plecami. Wyjęłam swoją bluzkę z jej reki i założyłam. Odwróciła się do mnie.
-Ale ale ale...- Wzięła głęboki oddech-Ale jak ty to zrobiłaś?- Zapytała zdezorientowana
-Byłam Cheerleaderka. To nic trudnego każda Cheerleaderka potrafi tak zrobić i każda dziewczyna może się tego nauczyć.-Jeszcze raz przejechałam po niej wzrokiem-No oczywiście jeżeli nie ma się tyle plastiku i tapety na sobie.-Powiedziałam spokojnie i ją minęłam. Pluła się jeszcze coś za moimi plecami ale nie zwracałam na nią uwagi. Założyłam czarne długie spodnie i poszłam na sale gimnastyczna. Było tam paru chłopaków którzy grali w kosza. Piłka uderzyła mnie w nogi. Podałam im ją.
-Przyłączysz się?- Zapytał któryś z nich nawet nie zauważyłam który
-Nie dzięki-Odpowiedziałam w ich stronę nadal nie wiedząc który z chłopaków mi to zaproponował. Zaraz potem przyszły dziewczyny i zaczęły się rozgrzewać. Spojrzałam się pytająco na Edith.
-Nauczycielka rzadko pojawia się na wf-ie więc robimy co chcemy-Odpowiedziała na niezadane pytanie. Wf minął szybko wygłupiałyśmy się z dziewczynami przez cały czas. Następną i ostatnią lekcją była biologia. Dziewczyny wytłumaczyły mi jak tam trafić. Tą lekcje miałam również z tym dziwnym chłopakiem. „Nawet jest przystojny. Jest w nim coś takiego. Nie umiem tego określić.” Potrząsnęłam głową pozbywają się tych myśli. „Nie mogę tak myśleć jak się mama z tata dowiedzą co już dzisiaj wyprawiałam to już po mnie. A jak zaczną dalej zaglądać.” Znowu potrząsnęłam głową pozbywając się natrętnych myśli.” I jak widzę znowu muszę z nim siedzieć wszystko inne jest zajęte.” Podeszłam do ławki i usiadłam nawet się nie pytając czy mogę. Odwrócił się tylko w moja stronę żeby zobaczyć co się dzieje ale nie zareagował. Do sali weszła młoda kobieta koło 30.Brązowe włosy miała spięte w koka z tyłu głowy. Oczy miała również brązowe przyjrzała mi się uważnie.
-Ty jesteś pewnie tą nową uczennicą. Tak?- To było pytanie retoryczne więc nic nie odpowiedziałam tylko się podniosłam.-Ja zacznę. Nazywam się Nicolle Dickens.
-Ja nazywam się Jessica Lorens.-Usiadłam z powrotem do ławki. Nauczycielka patrzyła się na mnie z nadzieją że coś więcej powiem kiedy tego nie zrobiłam zaczęła lekcje. Jak każda inna lekcja szybko mi mięła. Po lekcjach poszłam do domu wziąć strój który przyda mi się na przesłuchanie do drużyny.
-Jestem już-Krzyknęłam w progu. Odczekałam chwile jednak nikt mi nie odpowiedział. „Pewnie nikogo nie ma.” Rzuciłam plecak w kąt na przedpokoju. Nie był duży jak na możliwości mamy. Przeszłam do kuchni ona była już olbrzymia musiała taka być zresztą jak reszta domu. Było tu mnóstwo pokoi z których będą korzystać osoby wielu gatunków. Wzięłam wodę w butelce i poszłam na górę na piętro do swojego pokoju. Nie był duży nie potrzebowałam takiego. Po prawej stronie od drzwi znajdowało się moje łóżko z baldachimem. Obok łóżka były drzwi do łazienki, która również nie była duża. Naprzeciwko drzwi było okno z balkonem. Koło okna stało biurko. Po lewej stronie drzwi znajdowała się garderoba z masą ciuchów. Weszłam do garderoby i wyjęłam strój w którym bardzo często ćwiczyłam na treningach w poprzedniej szkole. Po czym poszłam do łazienki i wzięłam długa kąpiel z pianą. Stanęłam przed lustrem. Rozczesałam swoje długie kasztanowe włosy i spięłam w koński ogon. Stałam tak jeszcze chwile i wpatrywałam się w swoje brązowe oczy. Ubrałam się w strój który wcześniej wyjęłam z szafy, wzięłam z biurka iPoda i poszłam do szkoły. Pogoda na dworze była piękna. Na niebie nie było ani jednej chmury a słońce mocno grzało. Szłam powoli rozglądając się po okolicy i nagle przede mną wyrósł jak spod ziemi czarnooki chłopak na którego od samego rana się natykam. O mały włos się nie zderzyliśmy. Chciałam go wyminąć i iść dalej w stronę szkoły, ale stało się coś czego się nie spodziewałam. Chłopak złapał mnie za ramie. Spojrzałam mu w oczy a on delikatnie się uśmiechnął. Wyjęłam słuchawki z uszu.
-Nie radze ci tam teraz iść.- Odezwał się do mnie pierwszy. Byłam w szoku. Ale nie dałam tego po sobie poznać. Spojrzałam na niego pytająco.
-Niby czemu mam tam teraz nie iść?- Zapytałam chociaż chyba nie musiałam zadawać tego pytania.
-Veronica na ciebie czeka przed szkołą.
-Czyli słyszałeś o tym co się stało w szatni.
-Trudno było nie słyszeć wszyscy w szkole już wiedza o tym co zrobiłaś- Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym co działo się w szkole przed wf-em.
-No to będzie ciekawie-Odpowiedziałam uśmiechając się zadziornie. Założyłam z powrotem słuchawki i poszłam do szkoły. Tak jak mówił za rogiem zobaczyłam główne wejście do szkoły a przed nim Veronice z jakimiś dziewczynami podobnymi do niej. Patrzyłam się w jej oczy i przeszłam koło nich wchodząc do szkoły. Jednak nie było tak ciekawie jak bym chciała żeby było. Poszłam pod sale gimnastyczną. Było tam mnóstwo dziewczyn. Każda z nich była zestresowana. Jedne chodziły w ta i z powrotem, inne siedziały na podłodze i obgryzały paznokcie, kolejne udawały że się nie stresują ale one również były strzępkiem nerwów. Wyglądało na to że ja będę ostatnia. Nie przeszkadzało mi to usiadłam na ziemi i słuchałam muzyki, obserwując jak dziewczyny wchodzą i wychodzą z sali z różnymi nastrojami. W końcu nadeszła moja kolej. Wyłączyłam iPoda i weszłam na sale. Pod jednym z koszy stała ława a za nim siedziały cztery dziewczyny. Edith i jeszcze jakieś trzy jej koleżanki. Pewnie one najwięcej mają do powiedzenia w grupie. Wszystkie trzy były blondynkami.” Nie no pięknie jeżeli wszystkie są blondynkami to ja się wypisuje.” Miały na sobie stroje jakie obowiązywały. Nie widziałam za wiele ale były one biało-niebieskie.
-Oh...jednak jesteś Jessica bardzo się cieszę.- Przywitała mnie z wielkim uśmiechem na twarzy. Pokazała na dziewczynę siedzącą po jej lewej stronie na końcu.-To jest Emily. Ona zaprojektowała nasze stroje dla dziewczyn jak i dla chłopaków.- Emilii podniosła głowę i spojrzała na mnie przelotnie widać było że ma już tego wszystkiego dosyć. Zdążyłam dostrzec jej brązowe oczy. Edith pokazała na kolejna dziewczynę po jej lewej stronie która siedziała koło niej.-To jest Nicole. Jest zastępca kapitana czyli mnie.- Nicol patrzyła na mnie z swoimi dużymi piwnymi oczami z zaciekawieniem. Kapitan drużyny pokazał ostatnia dziewczynę siedzącą po jej prawej stronie.-A to jest Megan. Pomaga mi układać układy.- Megan nawet na mnie nie spojrzała.-A teraz pokaż co potrafisz.-Dziwne że dały mi wolną rękę zazwyczaj dają jakieś niewykonalne kombinacje. „Widać już jestem wybrana a to wszystko tylko formalność.” Stanęłam na środku sali i zrobiłam dwa salta w ich stronę po czym wyskoczyłam w górę zrobiłam obrót i idealnie wyładowałam tuz przed nimi. Wszystkie na mnie patrzyły z uśmiechami na twarzy. Spojrzały po sobie po czym Edith powiedziała.-Dziękujemy za ten pokaz. Jutro ogłosimy kto został przyjęty do drużyny.- Uśmiechnęłam się do nich i wyszłam. Przed szkoła nikogo nie było włączyłam iPoda i wróciłam do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz